Sesja aktu z bodypaintingiem, czyli coś naprawdę niezwykłego :)

Dziś troszkę bardziej nietypowo chciałam Was zaprosić do jednej z bardziej zwariowanych sesji, którą mogłam wykonać i pokazać dzięki uprzejmości modela i artystki bodypaintignu. Na pewno już sam widok miniaturki przyciąga wzrok, ale naprawdę warto prześledzić dokładnie wszystkie zdjęcia. Przed Wami sesja aktu z bodypaintingiem 🙂

Sesja aktu z bodypaintingiem w Warszawie – a to dopiero zaskoczenie!

Przywykliście już do tego, że czasem podaję lokalizacje wykonanych sesji. Tutaj jednak będę chciała przekonać tych wszystkich niedowiarków, którzy piszą w wiadomościach, że fotograf bez studio to nie fotograf. Otóż moi mili, ta sesja wykonana była w prywatnym mieszkaniu. Ha! Da się osiągnąć „studyjny” efekt bez wielu godzin w studio, z lampami błyskowymi? Oczywiście, że się da! Trzeba tylko troszkę pokombinować 🙂

Jak więc ugryźć taki temat jak sesja aktu z bodypaintingiem? Czy to jest w ogóle wykonalne i powtarzalne? Oczywiście, że tak!

Najwięcej zależy tutaj od chęci i należą się naprawdę ogromne podziękowania dla modela za wytrwałość w szukaniu artystki, która podjęłaby się tak trudnemu zagadnieniu. Wystarczy, że wspomnę Wam, że na sesję umawialiśmy się dobre kilka miesięcy. I jak już myślałam, ze nici z tego, wtedy bach! Udało się znaleźć odpowiednią osobę do tego typu sztuki. Oczywiście też starałam się znaleźć bodypainterkę, która zechciałaby wykonać dzieło na modelu, jednak wiecie jak to jest z przekazywaniem informacji. Jak tylko mówiłam, że ja wykonuję sesje, że jestem fotogafką i szukam kogoś dla modela to jednak nie brzmiało to zbyt poważnie i spotykało się z taką odpowiedzią, której można się było spodziewać. Co innego jak pisała osoba zainteresowana. Jak widać przyniosło to świetne skutki 🙂

Motyw? Z czym Wam się kojarzy Wielkanoc? 🙂

No właśnie, to był pierwszy pomysł od którego wszystko się zaczęło. Pisanki! Później wyszły przy okazji inne koncepcje, które zamieściliśmy na zdjęciach. Jak dla mnie świetnie wygląda też wąż! Dla tych z Was, którzy czekają na filmik, to oczywiście nie mogłam go sobie darować i znajduje się na samym końcu tego wpisu 🙂 To właśnie sesja aktu z bodypaintingiem w całej okazałości.

Tak więc, czy ja kiedyś już wspominałam, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych do sfotografowania? Jak widać wszystko jest możliwe, tylko trzeba mieć wystarczająco dużo uporu, aby zrealizować swoje marzenia 🙂

3 komentarze do “Sesja aktu z bodypaintingiem, czyli coś naprawdę niezwykłego :)”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *