Sesja aktu w plenerze

Sesja aktu w plenerze

Wiem, że powinnam teraz dodać pewnie jakieś zdjęcia studyjne dla zachowania spójności strony, ale znacie mnie – kiedy zaczyna się robić ciepło, to zaczynam szaleć. Po całej szalonej sytuacji z ostatnich miesięcy znowu zaczęłam jeździć i wykonywać sesje. Nawet nie wiecie jak mi tego brakowało! Brakowało mi widoku nasłonecznionych pól, które mienią się wieloma kolorami. Naprawdę uwielbiam ten widok. Daje mi swobodę, jakiej chyba każdemu brakowało w ostatnim czasie. W ogóle mam trochę przemyśleń z ostatniego okresu, ale o tym może kiedy indziej. Jedno najważniejsze, które mi się teraz nasuwa to to, że dopiero jak coś stracimy to jesteśmy w stanie docenić to o wiele bardziej. Dla mnie jedną z tych rzeczy jest sesja aktu w plenerze.

Sesja aktu w plenerze – miejsca wykonywania

Troszkę wstęp się przedłużył, ale już zmierzam do sedna. Często spotykam się z pytaniem, czy mam konkretne miejsca, w których wykonuję sesje. Oczywiście, jest ich kilka, ale też lubię eksperymentować z nowymi lokalizacjami. Jak już pewnie zauważyliście – niektóre z nich się powtarzają. Strumyk w lesie, ruiny konstrukcji czy w końcu plaża nad zalewem. Wszystkie te miejsca znajdują się na terenie województwa łódzkiego, ale nie ograniczam się tylko do tego regionu. Z powodzeniem wykonywałam podobne sesje plenerowe w innych częściach kraju. Oczywiście zawsze jest ten dreszczyk emocji, że ktoś podejrzy, zobaczy sesję aktu “od podszewki”, ale jak pokazała chociażby ta sesja – nie ma się kompletnie czego bać!

Postać w tle to nie fotomontaż!

Czasem zdarzają się takie sytuacje, że mimo najlepszego zaplanowania i minimalizowania ryzyka ktoś jednak znajdzie się w tym samym miejscu i czasie. Tutaj był to Pan, który był bardzo zaciekawiony tym, co się dzieje 🙂 Podszedł bliżej, troszkę nieufnie, ale po chwili zaczęliśmy rozmawiać.

I tutaj niespodzianka:

Pan po kilku zdaniach stwierdził, że mnie kojarzy ze strony animuszowo.pl i że ją obserwuje 🙂 Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam i zdziwiłam zarazem. Szczerze mówiąc, to nie spodziewałam się tego, że jestem w ogóle rozpoznawalną osobą. Oczywiście, widzę po komentarzach i wejściach na stronę, że zrzeszam coraz większą publikę, ale wiecie – co innego w internecie, a co innego poczuć coś takiego “w realu”. Nie ukrywam, że serce troszkę mi urosło po tym spotkaniu 🙂

Tak więc sesja aktu w plenerze jest obarczona ryzykiem niespodziewanego spotkania. Na 100% prywatności niestety nie mogę dać gwarancji, jednak nawet przypadkowe spotkania wcale nie są straszne i nie wiążą się z wizytą służb mundurowych 🙂 A czy samo spotkanie kogoś jest złe? Hmmm.. Szczerze mówiąc to tutaj chyba najbardziej pasuje stwierdzenie:

Niech się wstydzi, ten kto widzi! 🙂

1 myśl na “Sesja aktu w plenerze”

  1. Ten cykl z odniesieniem do naszej pierwotnej natury (człowiek i drzewo – tak to odczuwam) bardzo mnie ujął. Jak dla mnie jest pełen radości, wolności i naturalności. I po raz pierwszy widzę akt w takim ujęciu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *