Męskie członki fotografie

Fotografia aktu w plenerze

Wiem, że ostatnio również dodałam podobne zdjęcia, ale uwierzcie mi – tak mi się one spodobały, że stwierdziłam – dodam je! W końcu to męskie członki i fotografie.

Tym bardziej, że troszkę czekały na swoją kolej (za co bardzo mi wstyd), jednak te rzeczy na które długo się czeka ponoć smakują lepiej 🙂

Tak jest i w tym przypadku, bo to nie tylko penis na zdjęciach

Minęło już trochę czasu od tego, kiedy wiedziałam już w którą stronę swojej fotograficznej drogi mam pójść. Wykonałam od tego czasu wiele sesji i wiele też się wydarzyło w moim życiu.

Przetestowałam różne aparaty, obiektywy, oświetlenie, słowem – spróbowałam naprawdę wielu rzeczy.

Jest jednak jeden fakt, który nadal mnie zaskakuje.

Męskie członki fotografie – czyli jak odkrywam fotografię erotyczną na nowo.

Nie ma mowy o jakimkolwiek wypaleniu czy też robieniu zdjęć mechanicznie. Naprawdę! Można by pomyśleć: to tylko penis. Pozornie nic ciekawego, nic nie może się wydarzyć podczas tego typu zdjęć.

Dla mnie jednak to o wiele, męskie członki i fotografie

Przykładowo, dokładnie pamiętam miejsce, w którym wykonywałam te zdjęcia, pamiętam modela, światło, drzewa, pozycje, które wybraliśmy do zdjęć. Naprawdę multum rzeczy kotłuje się w mojej głowie, kiedy tylko patrzę na te fotografie.

Wzbudzają we mnie emocje, wspomnienia. Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę się wcale chwalić tym co zrobiłam. Nie jestem aż taką chwalipiętą 🙂

Po prostu nie traktuję kolejnej sesji mechanicznie.

Może to zabrzmi banalnie i wiem, powtarzałam to już 1000 razy tutaj i przy każdej okazji, ale dla mnie najważniejszy podczas sesji jest drugi człowiek. Samo podejście do sesji też ma wielkie znaczenie.

Wiecie co? Zdradzę Wam też jeden z moich sekretów.

Kolejny raz możecie uznać, że się chwalę, ale mam bardzo wielu powracających klientów. Zdawałoby się, że w tego typu fotografii, w erotyce, zdjęciach penisów itd. to nie ma prawa się stać, ale to fakt.

Nie wiem na czym to polega, ale tak jest. Nie to, żeby mnie ten fakt smucił – bo bardzo się z niego cieszę – ale jest w tym coś, czego nie potrafię zrozumieć.

Być może wynika to właśnie z tego, że ja wcale nie przestaję myśleć o tych zdjęciach, które zrobiłam… 🙂 Oczywiście w artystycznym tego słowa znaczeniu! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *