Akt męski – fotografia z powietrza

Swojego czasu trochę eksperymentowałam z różnymi wizjami aktu. nie inaczej było z tą. Akt męski – fotografia z powietrza był jedną z takich prób. Przyznam szczerze, że świetnie się tym bawiłam, aż do czasu, kiedy zmieniły się przepisy. Wszystko co dobre niestety kiedyś się kończy i tak też stało się z fotografią aktu z powietrza. Niemniej, co już wykonałam to moje i będzie cieszyło oko przez długi czas 🙂

O co jednak chodzi?

Przede wszystkim o to, że prawo w tym temacie zmienia się szybciej niż w kalejdoskopie. Na początku nie było zbyt dużych restrykcji odnośnie latania dronami – wystarczyło nie latać nimi w obszarach zabudowanych, w pobliżu lotnisk i terenów wojskowych. Potem było już gorzej – weszły ograniczenia wagowe. I tutaj zaczęły się schody, głównie dla mnie. Głownie dlatego, ze dron dronowi nierówny. Chcąc mieć ładny, wyraźny “obrazek” nie może to być najtańszy dron zabawka. Tak jak w fotografii – składa się na to naprawdę wiele kwestii technicznych. Za tym idzie też waga – im więcej optyki – tym ciężej. Dlatego też dopóki można było latać dronami do 600 gramów bez szczególnych pozwoleń, to jeszcze można było kupić sprzęt, który spełniał moje oczekiwania. Teraz natomiast limit ten zmniejszono do… zaledwie 250 gramów.

Akt męski – fotografia z powietrza

Takimi “zabawkami’ nie uda się już zrobić takich zdjęć jak te poniżej. Jest to fizycznie niemożliwe do zrealizowania. Oczywiście, w myśl nowych przepisów powstały drony o wadze 249 gramów, jednak ich zdolności fotograficzne pozostawiają wiele do życzenia. Stąd też moja decyzja o tymczasowej rezygnacji z tego typu sesji. Oczywiście, dawały mi ogrom frajdy i zabawy, były świetnym urozmaiceniem i uzupełnieniem sesji (żadna sesja nie miała samych zdjęć z drona), jednak pewien etap się skończył. Być może po pewnym czasie powstaną sprzęty godne uwagi, które będą robiły świetne zdjęcia (wszystko przecież dąży do miniaturyzacji), ale na chwilę obecną nie widzę większej alternatywy.

Pozostaje czekać

Kurczę, naprawdę piszę to z bólem serca, ale jedyne co pozostaje to czekać na rozwój sytuacji w tym temacie. Nie ukrywam, że chciałabym wrócić do wykonywania takich zdjęć, ale póki co pozostaje tylko patrzeć z uśmiechem na te, które mogę Wam pokazać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *